o chemii słów kilka

2008-04-29 00:08:56

Jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności wena zawsze jak jest, to mnie nachodzi na 20 minut przed jutrem. Nie inaczej jest dzisiaj, chociaż pewnie dla ciebie będzie to już wczoraj. Nawet zadialodżę dzisiaj, powiało angielszczyzną. Kto by pomyślał, że dzisiaj zamiast na sprawdzian z fizyki trafię do starego gimnazjum przy ulicy Tuwima. Że zamiast brodatego fizyka spotkam przysadzistą biologiczko-chemiczkę. No, chemiczka z niej taka jak ze mnie geodeta, ale niech ma tytuł. Właśnie w rozmowie z ową kobieciną wynikł dialog dość ciekawy, dla mnie co najmniej zabawny, dla niej może troche mniej, a nawet lekko żenujący.

Dialog III

Starring:

Popi - ja, dla nieznających mnie zapraszam do notek niżej oraz archiwum
LoQ - pewien znany mi Lok, który wcale loków nie posiada
Danka - o barwnym imieniu Jola, właścicielka pomarańczowego Nissana.

Popi: *zapytany, jak mu idzie chemia w liceum* No bo wie pani, chemia ciężko humanistom idzie, znaczy ja mam 4 więc nie tak źle.
LoQ: *z ochotą włączając się w dialog* No, ja też nie narzekam, mam 3.
Danka: *oburzona* Jak to nieźle?! Przecież powinniście mieć same piątki! Kto was tak marnie przygotował w gimnazjum? Pewnie pani Blek...
Popi: *z trudem powstrzymał parsknięcie* Eee, pani nas uczyła...

*Ogólny aplauz, bis dla publiki, publika się rozchodzi*


Dzień do ciekawych mogę zaliczyć. Znienawidziłem Danutę N. jeszcze bardziej, co wielu wyda się całkiem impasybol. Objechałem pół miasta w poszukiwaniu koła do kosiarki, po czym skierowano mnie do sklepu 10 minut od domu. Rzeczoną kosiarką nie napracowałem się zbytnio. Praca kosiarkarza (kosiarza?) nie jest wybitnie męcząca, tylko troche dłoń może ścierpnąć. Wreszcie, zasiadłem do OpenOfficeWriterPortable.exe żeby napisać artykuł do BC. W połowie przywiało mnie tutaj.

Na koniec piosenka bardzo związana z moją aktualną, właściwie środową sytuacją, troche inna niż poprzednie.



Bob Marley - Sunshine Reggea

Bless! :)

skomentuj (2)
Strona główna